STRONA GŁÓWNA POSŁUCHAJ, JAK GRAŁ ŻYCIORYS ZDJĘCIA IRENA SANTOR W WIKIPEDII

INNI O STANISŁAWIE SANTORZE

Mieczysław Szaleski:

„Stanisław Santor posiada wybitne zdolności wirtuozowskie,doskonały kameralista i koncertmistrz orkiestrowy...”

( na wystawionym w 1945r. w Łodzi poświadczeniu przedwojennego dyplomu S. Santora)

Stefan Rachoń

Stefan Rachoń:

„Santora [...] trzymałem rękami i nogami, iżby mi nie uciekł z orkiestry, bo to był świetny skrzypek, zapowiadający się na pierwszego wirtuoza. Sam profesor Jarzębski powiedział, że jest to największy talent, jaki miał u siebie. Robiłem wszystko, żeby go zatrzymać przy sobie. Pojechaliśmy do Lublina: ja dyrygowałem IV Symfonię Mendelssona, a on grał Koncert Głazunowa. Świetnie!”

(Barbara Rybałtowska, Stefan Rachoń, Warszawa 1996)

Jerzy Górzyński (puzonista w Orkiestrze Stefana Rachonia):

„To był bardzo dobry kolega, wspaniały człowiek i wspaniały muzyk.Miał charakterystyczne brzmienie, otwartą głowę i serce dla muzyki. I całą literaturę muzyczną w palcach - nie bez powodu był koncertmistrzem...”

(z rozmowy przeprowadzonej przez Annę Mizikowską, Warszawa 2007 r.)

Irena Santor

Irena Santor:

„Lata przeżyte z moim mężem to najwspanialsze chwile i nie zamieniłabym ich na inne. Ciekawe, choć nie łatwe… Czasami jednak tak się zdarza, że ludzie się rozstają. Rozwiedliśmy się po 19 latach, ale aż do końca jego życia byliśmy w wielkiej przyjaźni i opiekowaliśmy się sobą nawzajem. Bardzo cenię każdą przyjaźń, bo miłość może się skończyć. Ale miłość, która przekształca się w przyjaźń, ma dla mnie ogromną wartość i tego właśnie doznałam…”

(Wiesława Piątek, Znani i lubiani: Cieszy mnie, że co roku przychodzi wiosna, Przyjaciółka nr 50, 9-15 grudnia 2000)

„Nauczył mnie przede wszystkim słuchania muzyki. Słuchałam, gdy ćwiczył w domu, bo nagrywał utwory dla radia. Dowiedziałam się, dlaczego ćwiczenia są ważne, dlaczego trzeba dbać o ton – coś niby oczywistego. Bo bywa brzydki, ładny, niestaranny albo wypracowany. Fraza, akcent, co to jest? Był wytrawnym muzykiem. Chodziliśmy do Filharmonii, wiele o muzyce rozmawialiśmy. Poza wszystkim był to dobry człowiek o skomplikowanym charakterze, na co nałożyły się przeżycia wojenne. Przed wojną wróżono mu wielką karierę. Wojna wszystko zmieniła. W kamieniołomach uszkodził sobie rękę, był z tego powodu strasznie nerwowy, pojawiła się trema, która go wprost zżerała...”

(Liliana Śnieg-Czaplewska, Śmierć powinna zapomnieć mój numer, Viva, 9 kwietnia 2000)

„Zawdzięczam mu chyba najwięcej w swoim zawodzie. Z zawodu skrzypek, dyscyplina bardzo trudna i precyzyjna. Nauczyłam się od niego tego wszystkiego, czego nie można się nauczyć w szkole, co zdobywa się z doświadczeniem...”

(Bohdan Gadomski, Nie mam kompleksu wieku, Express Ilustrowany, 19/21 kwietnia 1991)